Szkolenia sprzedażowe a specjaliści HR

Szkolenia szkoleniom nierówne. Tak jak i specjaliści HR. Znam Krzyśka z branży wyposażenia wnętrz. Jest tzw. „haerem”, czyli kimś, kto dla swoich handlowców kupuje szkolenia. Te parę słów proszę potraktować jako hołd Krzysztofowi i jemu podobnym. Mam wrażenie, że nie jest ich wielu.

Co tak naprawdę cenię w człowieku, który zakupuje szkolenia sprzedażowe dla swojej firmy? Przede wszystkim to, że rozumie sprzedaż. Wie co to jest sprzedaż, na czym polega i jak jest trudna. Ale to mało. To taka trochę podstawa, stan wyjścia. Sprzedaż jest dla niego pasją. On wie na czym ona polega, co trzeba zrobić, żeby sprzedać, być może też już coś w życiu sprzedawał. Poczuł na sobie ciężar odmowy klienta, brak zainteresowania, brak czasu, lekceważenie. Być może poczuł też smak zwycięstwa, trud pukania do zamkniętych drzwi i wchodzenie lekko otwartym oknem. Poczuł i lubi to. Read more

Bajka o sprzedaży

Wakacje to fantastyczny czas na… wypoczynek, ale także – jak się okazuje – na rozwijanie swojego biznesu oraz rozwój (w myśl zasady, że uczymy się na błędach i najlepiej, aby to były błędy popełniane przez innych). Podróżowanie po letnich kurortach, tudzież pokusa „niesamowitych ofert” i okazji, może dużo nauczyć. Sprzedaży i obsługi klienta – zwłaszcza. Moja pierwsza szefowa i mentorka zwykła mawiać, że „handlowanie to najbardziej ekscytująca rzecz, jaką możesz robić w ubraniu” i choć trudno mi w pełni podzielać tę opinię, to jako trener i jako handlowiec dokonuję notorycznie zdumiewających odkryć. Read more

Cena naprawdę nie jest najważniejsza…

Podczas treningów wielokrotnie pytam handlowców: co według Ciebie w sprzedaży jest najważniejsze? Dlaczego tak naprawdę klient kupuje? Myślę, że jest to pytanie klucz. Od odpowiedzi na to pytanie zależy strategia argumentacji sprzedażowej. Gdy handlowiec znajduje odpowiedź na to pytanie już wie, jakie słowa przekonają, jakich nie używać, w jakie techniki ubrać to, co ostatecznie trafi w przycisk „kupuję” czy „biorę”. cena Read more

Była sobie firma

Była sobie firma
5 czerwca 1944 roku, gdzieś w Anglii, generał George Patton przemówił do podległych mu żołnierzy, przygotowujących się do inwazji na Normandię. Czy odwoływał się do przysięgi, strasząc ich karą za dezercję? Czy może przedstawiał twarde fakty na temat przewagi aliantów nad Wehrmachtem?
Nic z tych rzeczy. Mówił o baseballu i dziennikarzach z Saturday Evening Post, niemieckim cmentarzu na Sycylii, telegrafie w Tunezji i siedzeniu przy kominku z wnuczkiem; o Normandii nie mówił prawie nic. Było mnóstwo opowieści i tylko jeden twardy fakt: że statystycznie w walce zginie 2% żołnierzy.
Od tamtej pory minęło ponad 60 lat – znacznie więcej, niż ma przeciętny czytelnik Business & Beauty. Dziś szefowie nie muszą mówić o wojnie (choć w języku biznesu pozostały „siły sprzedaży”, „kampanie” i „dywizje”). Czy w biznesie jest miejsce dla Pattonów?
Zmieniła się technologia, mózg i serce pozostały te same
Cała wiedza ludzkości została przekazana w formie opowieści. Niewiele się zmieniło przez wieki, współczesność to dla nas nadal migawkowe historie: samoloty wbijające się w WTC, demonstracje na Bliskim Wschodzie, tsunami na Pacyfiku. Jest dostęp do źródeł, choćby w Internecie, ale brak jest czasu i ochoty by je czytać. Wyrabiamy sobie sąd na podstawie wrażeń i opowieści.
W biznesie jest tak samo, wyniki badań pokazują to jednoznacznie. Gdy masz do wyboru slogan reklamowy i fakty, idziesz za tymi drugimi, ale gdy z faktami rywalizuje opowieść, bardziej ufasz opowieści. Absurd? Niekoniecznie, jeśli zrozumiemy w jaki sposób historie na nas wpływają.
Nie masz narzędzi ani czasu, by analizować wszystkie możliwe racje i przewidywać wszystkie możliwe konsekwencje. Kupujesz więc historie: o sprycie (polegającym na skorzystaniu z promocji X), o prestiżu (dzięki marce Y) oraz o charyzmatycznym polityku Z i jego ofermowatym konkurencie. To nie PiS i PO walczyły o miejsca w parlamencie; to opowieść o pustej (po podwyżce VAT) lodówce walczyła z opowieścią o funkcjonariuszach CBA pukających do drzwi o szóstej nad ranem…
Historia działa dlatego, że chcesz w nią wierzyć
Jeśli nie jesteś kosmonautą ani fizykiem jądrowym, każdy zegarek pokaże ci godzinę wystarczająco dokładnie – nie musisz mieć Rolexa. Długopisem z kiosku podpiszesz się tak samo skutecznie, jak piórem Mont Blanc. Jeśli jesteś kobietą, to w szafie masz niejedną parę butów wygodniejszych niż szpilki Manolo Blahnika, choć – fakt – nie nosiła ich nigdy Carrie Bradshaw. A jednak te trzy wymienione marki – i dziesiątki innych – wciąż korzystają z wyższości historii i emocji nad suchymi faktami. (…)
Jerzy Rzędowski
Całość artykułu można przeczytać w drukowanej wersji magazynu Business&Beauty, dostępnej w sieci Empik na terenie całego kraju.

Można nauczyć małpę spiewać? – rzecz o dobrych handlowcach.

dobry handlowiecTego obrazu nie mogę jakoś zapomnieć, pomimo upływających lat. Doskonały film pt. “Misja” z muzyką Ennio Moricone. Biskup odwiedza zewangelizowana wioskę, w której dzieci na jego przywitanie organizują koncert. Czarnoskóry, mały chłopiec przepięknie wykonuje “Ave Maria”. W odpowiedzi na to, co uslyszał, Purpurat odpowiada: “Nawet małpę można nauczyć spiewać”. Read more

Zmanipuluj mnie, czyli rzecz o dobrych handlowcach.

manipulacja i sprzedażMoje myślenie w temacie zaczęło się na jednym ze szkoleń, podczas którego porwany młodzieńczym zrywem trenerskim zapytałem uczestników o ich oczekiwania. Szkolenie z technik sprzedaży, więc uczestnicy mocno nastawieni na treści, które sprawią, że będą zarabiali więcej, żyli godniej itp.  Wstał pewien młodzieniec, podciągnął spodnie, rozejrzał się po sali i powiedział: : ja chcę sztuczek”.  No to pomyślałem sobie, że chłopak ma coś nie tak ze wzrokiem, bo generalnie pomylić mnie i Harrego Pottera to sztuka. Różnica między nami mogłaby się choć zamknąć w około 60 kg. Oczywiście, na moją korzyść. Jako jednak trener i jednocześnie pedagog potraktowałem poważnie zgłaszającego oczekiwanie. „Co masz na myśli, mówiąc sztuczki”? Odpowiedź była prosta, pewnie taka, której się każdy domyśla: „nauczcie mnie manipulacji”. Read more

Nie ma biznesu bez sprzedaży

Piszę ten wpis pod wrażeniem młodych przedsiębiorców, z którymi spotykam się ostatnio by doradzać im jak poprowadzić ich dopiero co otwarty biznes, by świetnie prosperował.

Chylę czoła przed ich pomysłami, produktami, usługami. Są świetne. Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że myśląc o swoim biznesie, totalnie nie myślą o sprzedaży, systemie tego biznesu i sposobie, w jak świat się dowie o istnieniu ich doskonałych pomysłów – produktów i usług. „Brzydzą” się sprzedażą, uważają, że nie do tego zostali stworzeni, mają wyższe cele i w końcu „nie chcą się narzucać” innym ludziom. Przecież mają świetne produkty. Mam przykrą wiadomość: tak nie da rady.

Istniało już wiele „doskonałych” i „perfekcyjnych” produktów, o których istnieniu ludzkość nigdy się nie dowiedziała a miejsce ich obecnego przebywania to „wirtualny cmentarz doskonałych pomysłów na biznes”.  I odwrotnie, istniej wiele produktów czy usług, które pozostawiają wiele do życzenia tak pod względem jakości jak i prostoty obsługi i przychylności klientowi, a zajmują pierwsze miejsca w badaniach świadomości marki i przynoszeniu dochodów swoim właścicielom. Któż z nas nie potrafiłby zrobić lepszego hamburgera niż McDonalds? Oglądaliście choć jeden z odcinków Mam Talent? Zobaczcie, ilu jest ludzi, którzy śpiewają lepiej niż Doda, Steczkowska i Chylińska razem wzięte.

A kto potrafi sprzedać tyle hamburgerów co McDonalds?  Który z uczestników Mam Talent sprzeda tyle płyt co Doda?

Dobry biznes to taki, który ma świetny produkt czy usługę. W moim przekonaniu pozwoli to w 20% osiągnąć sukces. W znacznej mierze decydujący o powodzeniu będzie jednak własny system biznesu. Dobrze zrobiony biznes plan, w którym dobrze określę cel, przygotuję strategię dojścia, opracuję taktykę prospectingową, na podstawie analizy swot przygotuję argumenty sprzedażowe i sposoby odpowiedzi na możliwe obiekcje. To podstawa, bez której trudno cokolwiek rozpocząć bądź myśleć z nadzieją o przyszłości.

Sprzedaż to nie „wciskanie” komuś czegoś na siłę. To nie przekonywanie i wywieranie wpływu pokrewne słowu „manipulacja”. Sprzedaż to system pozwalający spełniać pragnienia – moje i klienta. Warto się z nią zaprzyjaźnić J

 

W czym mogę pomóc?

Obsługa klientaLubię robić zakupy i te emocje związane z „polowaniem” na dobrą i tanią rzecz. Często traktuję to jak swego rodzaju „terapię”. Od razu poprawia mi się humor.

Zepsuć mi go może tylko obsługa w sklepie. Sama kiedyś obsługiwałam klientów i na początku moich doświadczeń zdarzało się, że „dostawałam po głowie” za błędy jakie popełniałam z kontaktach z klientami.

Wiem, że w wielu sklepach pracownicy uczeni są aby od razu podchodzić do klienta i zadawać sakramentalne pytanie „w czym mogę pomóc?”.

Gęsia skórka pojawia się na ciele klienta i natychmiast ma on ochotę wyjść z takiego sklepu.

Człowiek wchodząc do sklepu potrzebuje czasu na to aby oswoić się z otoczeniem, rozejrzeć się i zobaczyć rozmieszczenie towaru w sklepie. Czasami jest tak, że klient wie po co przychodzi a czasami nie. Ale zawsze trzeba dać klientowi czas na to aby poczuł się komfortowo.

No i co dalej? Podchodzić i proponować pomoc czy nie?

Read more

Sprzedaż krok po kroku

Sprzedaż

Techniki sprzedaży

Czym jest sprzedaż?

Od tego pytania trzeba zacząć, zanim rozpocznie się realizację tego procesu. Świadomość,  z jaką podchodzimy do klienta określa to, w jaki sposób będziemy sprzedawać, jaki cel osiągniemy i czy chcemy, aby był on krótko czy długoterminowy.

Zbudowanie w sobie prawidłowej postawy dotyczącej procesu sprzedaży jest więc pierwszym krokiem ,jaki trzeba zrobić na drodze do bycia skutecznym.

W procesie sprzedaży występują dwa czynniki: twarde i miękkie.

Twarde to te, które są namacalne, które odbieramy zmysłami, czyli ludzie i produkty.

Wiemy, jak wyglądamy, jak wygląda klient.  Widzimy, jak wygląda otoczenie. Wiemy, jakie produkty sprzedajemy i jakie są jego parametry, np. cena, skład, zastosowanie.  Wiemy, jakie mamy narzędzia służące nam do sprzedaży, czym dysponujemy np.: samochód, magazyn, system. Wiedzę na ten temat możemy zdobyć i posługiwać się nią dowolnie, im większa jest wiedza, tym pewniej się czujemy. Po prostu uczymy się, co i gdzie mamy sprzedać – to proste, może być czasochłonne lub nie, ale jest „namacalne”

Jako miękkie czynniki określamy wszystko to, czego nie możemy zobaczyć, co jest związane                   z osobowością, naszym charakterem i wszystkim, co się z tym wiąże, a co ma ogromny wpływ na proces sprzedaży. W tym przypadku możemy uczyć się całe życie i wciąż będziemy odkrywali na nowo ten obszar. To psychologiczny obszar w handlu.

Read more

Jak budować relacje w sprzedaży

budowanie relacji, techniki sprzedaży

szkolenia sił sprzedaży

 

 

Często, kiedy robię zakupy ulegam pewnemu efektowi o którym chcę dzisiaj napisać, a który jest ważnym elementem o który warto zadbać w budowaniu biznesowych relacji z klientem.

 

 

Lubię kupować buty. Często zdarza mi się, że jak już upatrzę sobie i kupię te, które mi się najbardziej spodobały, to i tak odwiedzam inne sklepy aby upewnić się czy dobrze zrobiłam. Pojawiają się w mojej głowie pytania:

- a może za dużo zapłaciłam?

- może w innym sklepie byłoby taniej?

- może mogłam kupić te buty w innym kolorze?

- a może powinnam była kupić inne buty?

  Read more

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.